Menu

OPINIE EKONOMICZNE

Marek Żeliński: opinie i refleksje do bieżących wydarzeń ekonomicznych i społecznych marek_zelinski@gazeta.pl

Nowy pomysł prezydenta dot. kredytów walutowych.

marek_zelinski

Zanim przejdę do krótkiej opinii o najnowszym projekcie prezydenta, muszę koniecznie coś przypomnieć. Całkiem niedawno zaglądałem na jedną ze stron PiS i wciąż można tam znaleźć informację z 2006 r., o której PiS oraz prezydent bardzo chcieliby zapomnieć. Informacja pochodzi z 2016-07-01 „Komunikat KP PiS dotyczący zalecenia Komisji Nadzoru Bankowego” (link u dołu strony). Politycy PiS jak niepodległości bronili wtedy prawa do zaciągania kredytów walutowych, indeksowanych, ostro przy tym krytykując KNF. Trudno w to dzisiaj uwierzyć, prawda? Krótko mówiąc, PiS przed 11 laty nie miał nic przeciwko zaciąganiu kredytów walutowych, czyli wystawieniu kredytobiorców na ryzyko walutowe. To przy okazji, jak silny oddźwięk w mediach miała dyskusja (spór?) dot. kredytów walutowych w tamtych latach. Ale lata mijały i w 2015 w PiS ustalono, że teraz można zmienić poglądy.

Prezydent w kampanii wyborczej obiecywał, że należy przewalutować kredyty frankowe po kursie ‘wejściowym’. Dlaczego aż tak korzystnym, tego nie wytłumaczył. Doskonale zdawał sobie sprawę, że jest to niewykonalne. No ale w trakcie wyborów, politycy mówią rzeczy różne. Przez rok od objęcia urzędu, prezydent szalenie się męczył z wypracowywaniem kolejnych wersji ustawy. Ostatecznie, rok temu prezydent zaproponował… tzw. ustawę spreadową, która wywołała zdziwienie i oburzenie. I trudno się dziwić, bo skala pomocy była mniej niż skromniutka w porównaniu z wyborczymi obietnicami. Sam pomysł (spready) był, szczerze mówiąc, dość przypadkowy. Dodatkowo, rok temu, prezydent zapowiedział, że problem muszą rozwiązać same banki, w sposób jaki same ustalą przy akceptacji NBP i KNF. Prezydent zapowiedział wtedy też, że po upływie tego terminu dokona analizy działań i ewentualnie podejmie dalsze kroki. W pewnym sensie, słowa dotrzymał. Ale tyko w pewnym sensie.

Najnowszy pomysł prezydenta, to modyfikacja ustawy (z dnia 9 października 2015 r „o wsparciu kredytobiorców …..”) powołującej do życia Fundusz Wsparcia Kredytobiorców. W dużym skrócie, Fundusz miał wesprzeć gosp. domowe, które mają problem z obsługą kredytów mieszkaniowych. Wsparcie w maks. wysokości 1,5 tys. zł. przez 18 m-cy. Potem przerwa 2 letnia od zakończenia wsparcia i 8 letni okres spłaty. Na Fundusz Wsparcia, w wysokości 600 mln zł,  składają się kredytodawcy. Po niecałych dwóch latach funkcjonowania, ustawa jest niemal martwa. Wykorzystanie funduszu jest marginalne (2% wg informacji na stronie prezydenta).

Obecna nowelizacja ustawy, zawiera dwa kierunki działań. W ramach Funduszu, powstają dwa subfundusze. Pierwszy to Subfundusz Wsparcia, który ma być uatrakcyjnioną formą dotychczasowego Funduszu Wsparcia. M.in. okres wsparcia ma się wydłużyć z  18 miesięcy do 36, okresie spłaty rozciągnięty z 8 do 12 lat, a kwota wparcia z max. 1,5 tys. do 2,0 tys. zł. (czyli max. wartość kredytu to 72 tys. zł). Do tego dochodzi możliwość częściowego umorzenia. Jest to spora zmiana, ale raczej nie rewolucja, która miałaby spowodować radykalne zwiększenie zainteresowania tą formą pomocy. Nadal jest to pożyczka na trudne czasy, którą trzeba spłacić.

Nowością natomiast jest drugi subfundusz: Restrukturyzacji. Subfundusz Restrukturyzacji będzie zasilany składką kwartalną 0,5% od portfela kredytów  nominowanych i indeksowanych walutą obcą. To ok. 3,2% rocznie wg obecnych szacunków. Ale dalej jest największe zaskoczenie. Bank daje swoją pulę do Subfunduszu i ma zaproponować klientom taką formę restrukturyzacji by było tylu zainteresowanych by bank swoją pulę wykorzystał. Jeżeli pula nie będzie wykorzystana na programy restrukturyzacyjne to, w części niewykorzystanej, trafia do podziału na innego banki. Pomysł niebywale sprytny, czy wręcz perwersyjny. Niestety nowelizacja poza kilkoma bardzo ramowymi ograniczeniami, nic nie mówi o programach, ich konstrukcji i dla kogo mają być przeznaczone. Nic. Wychodzi na to, że banki mają same coś wymyśleć i poddać to ocenie KNF. Bodźcem jest szantaż utratą swojej puli na rzecz innych banków. Byłbym jednak ostrożny z zachwytem na pomysłem prezydenta. Na nowelizacje i pomysł z Subfunduszem Restrukturyzacyjnym trzeba spojrzeć i z innej strony.

Pula roczna w wysokości 3,2 mld zł, to wartość bardzo mała (żeby nie powiedzieć: skromna) w porównaniu z wyborczymi obietnicami prezydenta. Nie wiadomo też w jakim tempie ustawa będzie procedowana. Przypomnę, że prezydencka ustawa spreadowa jakoś nie ma szczęścia. Już rok leży w Sejmie i najwyraźniej politycy PiS nie maja chęci się poważniej nią zająć. Podejrzewam, że z obecną nowelizacją może być podobnie.

Brak uregulowania ram restrukturyzacji dla banków i potencjalnych beneficjentów jest przejawem zwykłej rejterady prezydenta. Zamiast zaproponowania ciekawych pomysłów, prezydent zasłania się szantażem i opracowanie szczegółów przerzuca na innych. Nie odbierałbym tego jako przejaw szacunku dla frankowiczów, którzy szukają pomocy.

Komunikat KP PiS dotyczący zalecenia Komisji Nadzoru Bankowego:

(http://old.pis.org.pl/article.php?id=4415). 

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Agata] *.dynamic.mm.pl

    Mam wrażenie, że te wszystkie nowe wymysły naszego rządu są tylko co raz gosze i gorsze..

  • marek_zelinski

    Prezydent jest już najwyraźniej znudzony tematem i chyba mocno żałuje swojej dawnej obietnicy. Dziwne jest dla mnie to, że prezydent nie określił zasad pomocy. Czyli dla kogo i na jakich zasadach.

  • Gość: [tms] *.naszasiec.net

    niestety też mam takie wrażenie bo nie chodzi im o to żeby ułatwić nam tylko żeby dopieprzyć tym co mają a dac populistom - szok!

© OPINIE EKONOMICZNE
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci