Menu

OPINIE EKONOMICZNE

Marek Żeliński: opinie i refleksje do bieżących wydarzeń ekonomicznych i społecznych marek_zelinski@gazeta.pl

W NBP chyba faktycznie dzieje się coś dziwnego.

marek_zelinski

2017_05_06_NBP_konkurs_ogoszenie

Ot, przeglądam co tam nowego na stronie naszego Banku Centralnego i … lekko zaskoczony jestem. NBP ogłasza konkurs multimedialny o tytule „Złoty interes: Korzyści z posiadania przez Polskę własnej waluty”. Równie dobrze można zaproponować konkurs na prace pod tytułem: Uzasadnij, że Polska mogła lepiej się gospodarczo rozwijać poza UE. 

O ile jestem zwolennikiem przyjęcia euro, to nie dogmatycznym i nie upieram się, że trzeba to zrobić natychmiast. Materiałów i analiz na temat wspólnej waluty dostępnych w internecie są już nie setki, a tysiące. W tym bardzo głębokie i obiektywne makroekonomiczne analizy oparte na doświadczeniach krajów członkowskich i eksperckich opracowaniach.

Nie jest moim celem prezentacja tu i teraz wad i zalet euro. Po prostu musimy sobie uświadomić kilka istotnych faktów. Żyć i rozwijać w ramach UE będzie nam się tym łatwiej, im bardziej zunifikujemy warunki m.in. do prowadzenia działalności gospodarczej. Zróżnicowanie walutowe między krajami członkowskimi życia podmiotom gospodarczym na pewno nie ułatwia. By lepiej to zrozumieć, można zadać pytanie , co jest lepsze dla Polski: jedna waluta (złoty) dla całego kraju, czy może odrębny system walutowy dla każdego województwa.

Ocena euro jest o tyle utrudniona, że UE to projekt również o charakterze politycznym. Pojawiają się więc takie pojęcia takie jak: stabilizacja, bezpieczeństwo, wspólna reprezentacja na zewnątrz itd.

Trzeba pamiętać, że przyjęcie euro oznacza wypełnianie warunków konwergencji. Chodzi o odpowiednio niskie stopy procentowe, inflację, deficyt finansów publicznych, zadłużenie. Bez względu na to czy euro chcemy przyjąć czy nie, to kryteria makroekonomiczne i tak powinniśmy spełniać dla własnego gospodarczego bezpieczeństwa i bezpiecznego rozwoju.

Temat ogłoszonego przez NBP konkursu jest też niezrozumiały i z tego powodu, że co do zasady Polska zobowiązała się do przyjęcia euro, przy czym nie mamy narzuconej daty kiedy tego dokonamy. A pamiętajmy, że jak na razie politycy PiS nie twierdzą byśmy z przyjęcia euro zrezygnowali. Przeciwnie. J. Kaczyński, czy M.Morawiecki, jeszcze niedawne potwierdzali że euro przyjmiemy, tylko że gdzieś tam hen w przyszłości. Czy wtedy NBP ogłosi nowy konkurs?

Oczywiście mamy wolność słowa i każdemu wolno pisać i udowadniać co chce. Nie wszystkiemu jednak powinien patronować NBP. Można pisać o wadach i zaletach przyjęcia euro i kiedy ewentualnie oraz w jakich warunkach euro warto przyjąć. Takie prace NBP kiedyś prowadził.

Być może nie ma co wszczynać alarmu, bo .. w sumie…. to tylko konkurs z główną nagrodą w wysokości ledwo 5 tys. zł. Tylko, że temat konkursu ogłaszany na głównej stronie NBP jest cokolwiek niepoważny i od razu wskazuje jaki ma być przekaz prezentacji. Tymczasem, trzymanie się własnej waluty ma też wady, o czym przekonali się m.in. frankowicze. Na ogół jako argument obronny dla własnej waluty wskazuje się m.in. możliwość jej osłabienia jako reakcji obronnej. Tylko, że taka forma obrony przed kryzysem ma sens głównie w krótkim terminie.

Mój niepokój lub – mówiąc ostrożniej – zdziwienie jest tym większe, że niedawno swoje obawy o to co się dzieje w NBP wyraziła dr.hab. Joanna Tyrowicz, pracująca jeszcze do niedawna dla NBP (Gazeta Wyborcza z 2017.04.28., „Niewygodne publikacje i badania NBP? Była ekonomistka z banku centralnego opowiada o naciskach”). Trudno mi komentować podane przez J.Tyrowicz informacje, bo to tzw. słowa przeciwko słowom, ale coś jest chyba „na rzeczy” w jej zarzutach.

Komentarze (5)

Dodaj komentarz
  • Gość: [pawel-l] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Oddanie monopolu kreowania pieniądza jednej grupie na całym kontynencie to gwarancja kłopotów.
    Emisja pieniądza przez BC to jeszcze jedna forma opodatkowania społeczeństwa.
    Już w tej chwili ECB stworzył z niczego ponad 3 biliony euro, za które kupuje obligacje bankrutujących państw i instytucji finansowych. Aby utrzymać bankrutujące państwa przy życiu będzie dużym tempie dewaluować oszczędności europejczyków.

    Nie chodzi o to aby każde województwo miało inną walutę (choć to też daje możliwość ucieczki przed nieodpowiedzialnym drukowaniem).
    Chodzi o zapewnienie konkurencji w tej dziedzinie aby uniemożliwić zmonopolizowanie i w dalszej perspektywie zniszczenia systemu finansowego.

  • marek_zelinski

    Strach przed BC wydaje mi się przesadzony. W jaki dokładnie sposób miałaby się odbywać ta dewaluacja oszczędności?
    Czy z powodu wielu obaw do UE też nie mieliśmy wstępować?? Ryzyko gospodarcze było. UE to była szansa. Od nas tylko zależało czy szansę wykorzystamy. I wykorzystaliśmy.
    Jeżeli mówimy o warunkach konkurencji, to akurat jedna waluta powinna temu sprzyjać. Im więcej walut, tym więcej ryzyk ich zmienności. Zmienność i niepewność życia żadnemu przedsiębiorcy nie ułatwia.
    Jednym z wielu celów wspólnej waluty jest utrudnienie państwom członkowskim przenoszenia swoich problemów gospodarczych lub podkręcanie wyników za pomocą własnej waluty.

  • Gość: [pawel-l] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Dewaluacja oszczędności odbywa się poprzez zwiększanie podaży pieniądza - to chyba dość oczywiste.
    Ponieważ większość BC dewaluuje pieniądze to tego nie widać w kursach walut. Widać to po rosnącej górze pseudo oszczędności, obligacji, cenach akcji i nieruchomości.
    UE to wspólny rynek (3xTAK), dotacje, regulacje. Jedne rzeczy pomagały inne przeszkadzały. Tempo wzrostu gosp. jest mniejsze niż przed wstąpieniem. A średni wzrost w UE słabiutki.
    Podstawą rozwoju jest konkurencja. Monopol walutowy jest tak samo groźny (albo nawet gorszy) jak każdy inny.
    Próba ukrywania zmienności i sterowania wartością pieniądza prowadzi do błędnych inwestycji, bąbli kredytowych i cyklów gospodarczych.
    Przecież dokładnie to robi ECB - przenosi swoje problemy na resztę świata i podkręca wyniki za pomocą swojej waluty.

  • marek_zelinski

    do:
    Gość: [pawel-l] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Jak rozumiem, to mowa o monetarystycznej teorii inflacji. Nie neguje jej, ale nie jest dla mnie wystarczająca do wyjaśniania zjawiska inflacji. I chyba nie jaj jeden mam z nią problemy, biorąc pod uwagę przyjęcie założenia, że skoro większość BC dewaluuje swoje waluty, ale tego nie widać. Inna rzecz, że kreowanie pieniądza nie w każdych warunkach musi się inflacją skończyć. To m.in. rola BC by wiedział kiedy, jak długo i jakie instrumenty stosować. Oczywiście to tylko ludzie są w EBC i mogą popełniać błędy. Bywały okresy gdy decyzje naszej Rady Polityki Pieniężnej budziły wątpliwości lub nie były w pewnym stopniu nietrafione.
    My bardzo mocno podkreślamy zalety własnej waluty, nieci przemilczając wady.
    Nie mogę się zgodzić z założeniem, że wspólna waluta i BC = kłopoty. Jak wspomniałem wcześniej, jakieś ryzyko jest zawsze, ale ono może wynikać z naszych problemów z mało elastyczną gospodarką i opóźnioną reakcją polityków/decydentów na zmiany.

  • Gość: [adam] *.free.aero2.net.pl

    Dlaczego posiadanie własnej waluty jest istotnym narzędziem polityki ekonomicznej państwa pokazuje przykład Grecji.
    Mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć?
    Ponadto (już zamieściłem na innym blogu):
    Why would you want a weaker currency?

    Global economic growth and interest rates remain low, resulting in central banks using unconventional means to try to boost growth. While most central banks are not explicitly targeting weaker currencies, it has become an unspoken goal. For example, the eurozone and Japan have loosened monetary policy and seen their currencies fall against the U.S. dollar.

    Potential implications of a lower currency include:

    Export growth. A countrys exports can gain market share as its goods get cheaper relative to goods priced in stronger currencies. The resulting increases in sales can boost economic growth and jobs, as well as increase corporate profits for companies that do business in foreign markets.

    Rising inflation. Inflation can climb when economies import goods from countries with stronger currencies, since it takes more of a weak currency to buy the same amount of goods priced in a stronger currency. Currently, low economic growth has resulted in deflation, or falling prices, becoming a bigger risk than inflation in many countries. A deflationary mindset is undesirable because once consumers begin to expect regular price declines, they may start to postpone spending and businesses may begin to delay investment, resulting in a self-perpetuating cycle of slowing economic activity.

    Relief for debtors. A weak currency can boost inflation, and therefore incomes and tax receipts, while the value of debt is unchanged, making it easier for local currency borrowers to pay down debts. Alternatively, a weak currency makes paying back debt issued to foreign investors and priced in foreign currency more expensive. Much of the developed world still has high debt burdens, making inflation somewhat desirable.
    www.schwab.com/public/schwab/nn/articles/Currency-Wars-Is-a-Weaker-Currency-Good-or-Bad
    Pomimo potężnego dodruku przez wszystkie BC, nie mamy do czynienia z inflacją z prozaicznego powodu przecież - pieniądze te nie trafiają do gospodarki tylko na RF.

    Pozdrawiam
    Adam

© OPINIE EKONOMICZNE
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci