Menu

OPINIE EKONOMICZNE

Marek Żeliński: opinie i refleksje do bieżących wydarzeń ekonomicznych i społecznych marek_zelinski@gazeta.pl

Licytacja na populizm. W temacie 500+ opozycja mięknie.

marek_zelinski

Trzeba przyznać, że programem 500+ PiS dokonał sporego zamieszania w Polsce.  W 2015 r.  Polacy usłyszeli i dostali to o czym marzyli od lat, czyli że mogą dostać tak po prostu kilkaset złotych miesięcznie lub więcej bez zamartwiania się o źródło finansowania i ciągłego wysłuchiwania „nie ma, nie ma , nie ma”. Pieniądze są, jak zapewniała pani Szydło w 2015, a przyszły prezydent z rozbawieniem pstrykał palcami gdy wyborcze przemówienie zaraz po obietnicach dochodziło do wskazania skąd kasa na 500+, obniżenie wieku emerytalnego itd. Niestety z pstrykania pieniędzy nie przybywa, co potwierdza dzisiejszy komunikat GUS dot. wzrostu zadłużenia publicznego w 2016 r. (m.in. informacja o wzroście długu publicznego w 2016 z 51,1% w relacji do PKB do 54,4% na koniec roku). To powinna być obowiązkowa lektura dla sympatyków socjalu a’la Niemcy. Inna rzecz, że nasze wyobrażenie o tzw. niemieckim socjalu chyba dość mocno odstaje od faktów. Nie dopuszczamy też i tej prawdy, że Niemcy są krajem o wyższym poziomie opodatkowanie.

Początkowo opozycja zwracała uwagę na rozmiar programu i jego zgubne skutki dla finansów publicznych. W wersji pełnej rocznej, 500+ będzie nas kosztował 22-23 mld zł. Krytykowano też dawanie pieniędzy bez względu na poziom dochodów beneficjentów. Ale politycy PiS są niewzruszeni. Pieniądze na 500+ są i będą. Koniec, kropka. Faktem jest, że jak na razie państwo z powodu 500+ nie upadło, a rządzący politycy w uporem zapewniają, że nie ma i nie będzie problemów z finansowaniem 500+. Wspomniałem o danych GUS dot. zadłużenia. Tylko który obywatel zawraca sobie czymś takim głowę? Premier Szydło i min. Morawiecki nie bez przyczyny unikają jak mogą wypowiadania słów: dług publiczny.

Jak wskazują sondaże, opinia publiczna niezwykle wysoko ceni program 500+ i fakty dotyczące problemów z zapewnieniem pełnego finansowania programu, przyjmowane są przez opinię publiczną bardzo wolno i niechętnie. W ten sposób ugrupowania opozycyjne wpadają w pułapkę zastawioną przez PiS. To swego rodzaju polityczny szantaż. Kto spróbuje krytykować 500+, ten traci. Powoli więc opozycja, każde z ugrupowań w różnym tempie, wycofuje się z krytyki, na rzecz akceptacji programu. W ostatnich dniach Nowoczesna przestaje straszyć redukcją programu, a politycy PO zaczynają zapewniać o jego kontynuacji czy wręcz rozszerzeniu m.in. o rodziny pominięte, po ewentualnym przejęciu władzy. Jeszcze kilka miesięcy temu politycy opozycji ze wstydem apelowali o rozszerzeniu kręgu beneficjentów czy zasadę złotówka za złotówkę. Pytania dziennikarzy o sprzeczność takich postulatów z apelami o dbałość o finanse publiczne, wywoływała u polityków PO, Nowoczesnej czy PSL, rumieniec wstydu. Teraz już nie. Cóż, takie mamy politycznie czasy.

Jeszcze w 2016 któryś z ekonomistów czy polityków opozycji (a może któryś z publicystów) apelował o powstanie ruchu nie tyle przeciw 500+, co ‘za’ zdrowymi (i bezpiecznymi) finansami publicznymi i ‘za’ wydawaniem tylko tyle na ile nas stać. Większego odzewu jednak nie było. W Polsce partia ekonomicznie liberalna (zrównoważony deficyt itd.) nie miała i nie ma wzięcia.

Ten polityczny i ekonomiczny klincz czy też szantaż, może jeszcze długo potrwać.  Barierą są możliwości finansowania programu. Te zaś wyznacza dopuszczalny poziom deficytu finansów publicznych i zadłużenia.

PiS być może będzie w stanie ciągnąć 500+ w obecnej postaci przez całą obecną kadencję. Wpierw wykorzystano powiększenie deficytu. W dalszej kolejności są środki z Funduszu Rezerwy Demograficznej, który – dla własnej wygody – PiS chce solidnie powiększyć. Ale to już jest zabawa finansami systemu emerytalnego. My dostaniemy zapisy na kontach, a rząd kupkę pieniędzy do wydania w najbliższych latach. Jest jeszcze kilka innych ‘numerów’ które można wykorzystać, w tym likwidacja NFZ i podporządkowanie decyzji rządowi o skali nakładów na służbę zdrowia. Podejrzewam jednak, że jeżeli 500+ będzie priorytetem, to redukcji ulegną inne obietnice (sfera emerytalna, czy podwyżka nakładów na służbę zdrowia) lub…PiS będzie zmuszony podnieść podatki czy też wpływy z danin generalnie. Czy będzie to dokonane wzrostem stawek czy bazy podatników, to bez znaczenia. Przymiarki do takich działań są już czynione od ubiegłego roku.

Kiedy skończy się ten finansowy klincz i spór na wyniszczenie, nie potrafię powiedzieć. M.in. dlatego, że rząd nie gra fair w tej rywalizacji o społeczne poparcie. Chętnie sięga po nieczyste zagrania z obszaru finansów publicznych.

Komentarze (14)

Dodaj komentarz
  • mywebsite

    Czego ci politycy nie wymyślą, żeby dobrać się do władzy..

  • marek_kon

    Wszyscy politycy zawsze będą woleli szybkie korzyści teraz do wyborów, zwłaszcza jeśli konsekwencje będą widoczne za wiele lat. 500+ to mała sprawa tak naprawdę (to po prostu zwiększenie redystrybucji) wobec majstrowania przy emeryturach (to je po prostu zmniejszania podaży pracy i tym samy pogarszanie perspektyw wzrostu gospodarczego na lata.

  • marek_zelinski

    do marek_kon.
    Formalnie nie mam nic (lub prawie nic) przeciwko redystrybucji, ale pod warunkiem,
    że ma to zapewnione stałe pokrycie w przychodach. Politycy, swego rodzaju liderzy zmian, powinni wskazywać skąd dodatkowe przychody lub z czego rezygnujemy na rzecz 500+.
    Zmiany w systemie emerytalnym faktycznie mogą mieć takie, jak wspomniane, skutki (podaż pracy). Mimo tego, wydaje mi się że może być konieczność podjęcia 'administracyjnych' kroków do zachęcenia do zatrudnienia osób starszych. (od ulg po wskazanie min. progów w strukturze wiekowej pracowników)

  • marek_zelinski

    mywebsite
    Nie ma co ukrywać, że politycy opozycyjni programem 500+ zostali postawieni w niezręcznej sytuacji. Ochota do zaryzykowania chociaż hasła "500+ w takim wymiarze na jaki nas stać" z kwartał na kwartał spada. Niemniej skoro opozycja potwierdza utrzymanie 500+ to teraz sama musi podać skąd stabilnej i pełne finansowanie.

  • marek_kon

    Rządzący wskazali skąd chcą wziąć środki, tylko na razie jeszcze się udało zrealizować tego w pełni:
    - podatek bankowy - wprowadzony, część przychodów pokryta, koszt prędzej czy później będzie przeniesiony na klientów (redystrybucja);
    - podatek handlowy - próba wprowadzenia, może będzie może nie będzie, oczywiście będzie przeniesiony na klientów;
    - zwiększenie ściągalności - może się uda, ale raczej nie;
    - podwyżka podatków - jeśli wejdzie jednolity, to na pewno będzie tam gdzieś zaszyta będzie podwyżka dla dobrze zarabiających;

    Tak czy inaczej to jest w skali kraju przenoszenie z kieszeni do kieszeni. Znacznie gorsze jest zmniejszanie kieszeni - poprzez zmniejszanie podaży pracy (emerytury, zakaz handlu w niedzielę)

  • marek_zelinski

    Pierwotnie obietnice wyborcze kompletnie wykraczały poza możliwości finansów publicznych. Stąd selektywne podejście do ich realizacji. Na tą chwilę nie ma 100% trwałego pokrycia nawet program 500+. Idea podatku handlowego była tak wprowadzana jakby nie wierzono w jej realizację. Jednym z głównych błędów była ideologizacja podatku, czyli dokuczenie kapitałowi zagranicznemu, co przenosiło się na dość karkołomne propozycje przepisów. W efekcie projekt przejściowo zarzucono. Podatek bankowy w tym roku pewnie da powyżej 6 mld zł. PiS po cichu wycofał się z obniżki VAT z 23% do 22%. To też ok. 6 mld zł. (ale nie nowe wpływy, a utrzymanie dotychczasowych). Kiedy patrzy się na relacje VAT do PKB, to walka z oszustwami (luka podatkowa) idzie nam dość powoli. Rząd stara się poprawić ściągalność podatków i składek ZUS w rozumieniu luk jakie funkcjonowały w przepisach lub niepotrzebnego faworyzowania niektórych podatników.
    W podatku jednolitym starano się m.in. przywrócić wyższe opodatkowanie osób dobrze zarabiających poprzez składki ZUS które nie budowały kapitału i korekty kwoty wolnej itd. Do podatku jednolitego mam obojętny stosunek. PiS po prostu powinien rozważyć powrót do trzecie progu podatkowego, z czego sam zrezygnował przed niemal 10 laty. Musimy też pamiętać że od 2019 poczujemy skutki obniżenia wieku emerytalnego.
    500+ jest trwale pokryty nie więcej niż w połowie, gdyby szacować bardzo optymistycznie. Tak naprawdę, równocześnie z 500+ wszedł w życie tylko jeden podatek (bankowy). PiS skupia się na wierze w pozytywne skutki walki z luką podatkową. Luka w CIT czy VAT jest faktycznie duża, ale walka z patologią łatwa nie jest co widać po rezultatach i to pomimo, że skuteczne rozwiązania wprowadzała już PO-PSL.

  • accepted73

    Panie Marku, skutki już czujemy, proszę zobaczyć na firmy, które na potęgę ratują się zatrudnieniem Ukraińców:)
    Proszę nie wymagać od opozycji politycznego harakiri tym jest teraz krytyka 500 plus. W ekonomii jak Pan wie jest tak, że w trakcie dobrej koniunktury (a taką mamy), różne złe polityki ekonomiczne zdają się funkcjonować dobrze, co jest mylące, bo jest kosztem kokosów cyklu koniunkturalnego i różnych bonusów. Efekty negatywne tego kosztownego programu szybko dadzą popalić tym którzy go wcielili. Zapomina Pan o pokaźnej kasie w akcjach znajdujących się w portfelach OFE, to będzie jakieś 150-200 mld zł. Sęk w tym, że jak to ruszą to boleśnie to wszyscy odczujemy. Liczę, że sami się z tego programu 500 plus ok 2019 roku zaczną rakiem wycofywać, przy trudnościach jego sfinansowania, w sytuacji ciasnego budżetu.

    Pozdr.

  • marek_zelinski

    Nie rozumiem związku z Ukraińcami. Skala ich zatrudnienia przekracza ewentualne skutki 500+ (odejścia z praccy czy wymuszone podwyżki).
    Obawiam się takiego spojrzenia: skoro ONI obiecują, to MY/TAMCI też muszą. Oczywiście z politycznego punktu widzenia, to zdaje się być racjonalne. 500+ ma silną społeczną akceptację i żadna duża partia nie może ryzykować utraty elektoratu na starcie (w wyborach). Jest jednak kilka ALE. Wpierw krzyczano że nie ma pieniędzy na 500+, a teraz że można nawet więcej. Przeciętny Polak nie bawi się w analizę finansów publicznych. Wsłuchuje się w głos polityków. Skoro teraz obok PiS PO i PSL akceptują 500+, a nawet PO i PSL obiecują więcej (u polityków Nowoczesnej bywa różnie), to trudno się dziwić, ze większość ludzi akceptuje 500+ i nie przejmuje się skąd na to mamy. Paradoks jest taki, że ostatnio bodaj pani Rafalska poinformowała, że nie ma mowy o realizacji pomysłów opozycji dot. rozszerzenia 500+ z powody braku pieniędzy. Medialnie role mogą się odwrócić i to opozycja może wyjść na nierozsądną w oczach opinii publicznej.
    Możemy czekać na 2019. Jestem w stanie sobie jednak wyobrazić że nawet w 2019 rząd się zmieści pod 3% deficytu do PKB. Przejęcie części OFE do FRD, przeniesienie finansowanie służby zdrowia pod coroczną decyzję rządu, wstrzymywanie części wydatków z grupy majątkowe w budżecie, powstrzymywanie wzrostu wydatków z innych grup itd., daje niemałe szanse manewru nawet do wyborów.
    Dlatego uważam, że ściganie się z PiS w konkurencji 500+ może być chybionym pomysłem i cokolwiem wątpliwym moralnie. PiS to przeciwnik grający nie fair i trudno PiSowi w tym dorównać.
    Nie trudno pokazać, że być może nawet i 30% beneficjentów 500+ w ogóle nie powinna tych pieniędzy dostać, ze względu na relatywnie korzystną sytuację finansową. Opozycja powinna wskazać rosnący dług publiczny, czy utrzymywanie 23% VATu który jeszcze w kampaniach wyborczych tak wyśmiewano itd.

  • accepted73

    Witam ponownie,

    związek z Ukraińcami widzę taki, że firmom, coraz trudniej znaleźć pracowników na stanowiska fizyczne, dlatego muszą się ratować ludźmi z Ukrainy. Generalnie problemy z pracownikami zaczęły doskwierać od schyłku 2015 roku i sytuacja się stopniowo pogarsza. Po części to niskie płace, nie mniej można dopatrywać się tu myślę już wpływów demograficznych.
    Nie jestem zwolennikiem oczywiście rozszerzania tego programu, ponieważ finanse publiczne i tak będą mieć problem z udźwignięciem, bieżącego programu, ale staram się tu rozumieć polityków, choć zgodzę się, że to błąd, bo nie będą w stanie tego zrealizować (ponadto co już jest).
    Oczywiście, można utrzymać, nawet tak kosztowny program jak 500 +, jeśli przeprowadzi się reformy finansów publicznych, choćby KRUS, rozszerzyć, reformę mundurówek, całkowicie przenosząc je do ZUS-u można zająć się wieloma elementami finansów publicznych, w tym cofniętą reformą emerytalną (zwiększenie wieku emerytalnego), reforma rynku pracy, samorządów i ich finansów, można zastanowić się nad regułami budżetowymi, które okazały się skutecznymi narzędziami, w kolejce czeka reforma emerytur górniczych.
    Problemem dla każdego przyszłego rządu jest to, że po prostu 500+ już jest. Każdy kto to zlikwiduje straci poparcie społeczne, czyli to na co wszystkie partie są wyczulone. Generalnie nigdy idealnie w finansach publicznych nie było, choć przez osiem lat poprzedników sama struktura finansów podległa znaczącej poprawie, to teraz jest tylko coraz gorzej. Następny rząd jakikolwiek by nie był będzie miał masę roboty.
    Możemy czekać na 2019. Jestem w stanie sobie jednak wyobrazić że nawet w 2019 rząd się zmieści pod 3% deficytu do PKB.
    Też jestem w stanie to sobie wyobrazić, generalnie wszystko rozbija się o koniunkturę, jeśli się utrzyma taka jak jest teraz, to cel ten są w stanie zrealizować. Ciężko to idealnie przewidzieć, jeśli jednak rządzący pójdą dalej, to nawet dobra koniunktura im nie pomoże.
    Nie sądzę by było możliwe takie uszczelnienie dziury w VAT by uzyskać duże środki. Obecnie bardziej upatruję dobrą sytuacje ściągalności podatków w dobrej koniunkturze (bardzo niskie bezrobocie), oraz zabiegom księgowym, ale i tak budzi grozę przyrost zadłużenia, a jeśli jeszcze nie budzi to powinna budzić grozę kolosalna dziura w ZUS, nie wspomnę o obsłudze zadłużenia.
    Na doprowadzenie do ruiny finanse publiczne potrzebowali by jednak, jak sądzę, więcej niż jednej kadencji i tu liczę, że albo się opamiętają w tak zwanym między czasie lub wygra jakaś rozsądna partia opozycyjna, o ile się nie powyrzynają wcześniej w pogoni za słupkami poparcia.

    Choć w tym polu (rozwalania finansów publicznych) obecna ekipa nie ma sobie równych więc kto wie:)

    Pozdrawiam,
    Michał.

  • marek_zelinski

    Hm..
    sam się zadumałem i zamiast pisać, zacząłem zanadto rozmyślać.... :-) .. Kto wie, czy nie przeprowadzamy radykalnych zmian w polityce społecznej metodą, że tak powiem, 'na dziko'. Rozwinę to jutro, tzn. dzisiaj ale wieczorem :-).

  • marek_zelinski

    W takim razie czyżbyśmy dochodzili do wniosku że jednak dało się zrobić z Polski kraj bardziej socjalny? W statystykach typu: wsparcie społeczne itp. do PKB , Polska nie wypadała najlepiej. Poprzednie rządy bały się i słusznie zwiększać wydatki społeczne z obawy o def.budżetowy. M.in. dlatego że i tak przez całą naszą wolnorynkową historię występował mniejszy lub większy deficyt. Społeczeństwo było i jest źle nastawione do podwyżek podatków. Stąd politycy niechętnie to robili mimo iż jesteśmy krajem o relatywnie niskim opodatkowaniu, rządowi PO-PSL podniesienie VAT do 23% bardzo wypominano w wyborach w 2015. Boi się też PiS. Formalnie żaden podatek, w rozumieniu PIT, CIT czy VAT nie został podniesiony. PiS boi się nawet powrócić do trzystopniowej skali w PIT. Mieliśmy tylko zmniejszenie kwoty wolnej dla osób o bardzo wysokich wynagrodzeniach. W przeliczeniu na osobę (podatnika) to było to bodaj większe kilkaset złotych w skali rocznej.
    Formalnie mogliśmy zwiększyć nakłady na politykę społeczną, ale to wymagałoby odważnych polityków, którzy powiedzą komu zabierzemy np. kilka mld złotych (podatki, obniżenie wsparcia dla wybranych grup itp., itd.) oraz komu i dlaczego przekażemy. Tak zebrane kilka mld zł, można było uzupełnić kwota maks 2-3 mld zł z deficytu. Wbrew temu co się o poprzednim rządzie mówi, dokonał on kilku ciekawych ruchów na polu polityki społecznej. W wyborach nie potrafili tego pokazać.
    W takiej sytuacji PiS wprowadził nas - bo na to wygląda - na inną ścieżkę dochodzenia do aktywnej polityki socjalnej. Wprowadzono w życie 500+ o wartości 23 mld w skali roku oraz obniżenie wieku emerytalnego. Polityczna rywalizacja jest tak poważna, że PiS do ostatniej chwili nie przyzna się do braku pieniędzy na 500+ i że program częściowo finansowany jest długiem. Widać to m.in. po dzisiejszej awanturze z min. A.Streżyńską. Jeżeli dodatkowe roczne wydatki na poziomie 23 mld staną się trwałym elementem polityki socjalnej to przyszłe rządy staną przed istotną przebudową finansów publicznych by w jak największym stopniu pokryć 500+. Czy PiSowska determinacja z 500+ i obawy obecnej opozycji przed ograniczeniem wydatków spowodują że PiS dokonał (wymusił) przestawienie Polski w zakresie na zupełnie nowe tory czy raczej poziom?? być może PO nie była nazbyt zdeterminowana, ale i pełna odpowiedzialności za finanse państwa. Zaczyna mnie intrygować pytanie: czy w przyszłości to PiS będziemy uważać za twórcę państwa socjalnego? za autorów transformacji z państwa niemałej biedy (trochę przesadziłem) w państwo szerokiej opieki? z państwa wolnorynkowej obojętności do państwa wsparcia finansowego? Kto wie , może jesteśmy świadkami przestawienia się na państwo nieco bardziej socjalne właśnie metodą 'na dziko'. ??

  • accepted73

    Panie Marku,

    z tym zadłużaniem to dużego pola nie ma, proszę zauważyć że zadłużenie w relacji do PKB no koniec 2015 roku to było 51 %, a już na koniec 2016 tj 55%, więc w tym samym tempie na koniec 2017 roku byśmy szorowali po dopuszczalnej ramami konstytucyjnych granicy długu w relacji do PKB 60%..
    A jeśli obecna sytuacja makroekonomiczna jest tak przedstawiana jak wynika z tego wywiadu:
    Jak wyglądają dziś analizy NBP.
    To jesteśmy wszyscy nieświadomi realiów, tak jak Grecy kiedyś:)
    Fajny artykuł popełnił Rafał Hirsch:

    Rząd zaciska pasa:)

    To fajnie widać na tym obrazku:

    [img src="bi.gazeta.pl/im/b4/b0/14/z21695412Q,Wydatki-budzetowe--bez-500-plus.jpg width="480"]

    bi.gazeta.pl/im/b4/b0/14/z21695412Q,Wydatki-budzetowe--bez-500-plus.jpg

    Widać tu bardzo wyraźnie, że przyrost wydatków po odjęciu tych na 500 plus został wyraźnie wyhamowany. Tną wszystko już teraz poza 500 plus, a i tak Rafalska co róż powtarza, że na nic więcej nas nie stać.

    Panie Marku to wszystko wygląda na konstrukcję bardzo niepewną, gdzie pogorszenie się koniunktury spowoduje wymarcie tego programu śmiercią naturalną.

    Podobnież się stanie przy przekroczeniu poziomu zadłużenia 60% do PKB. Ja tam nie mam nic przeciwko programom socjalnym, ale zastanawia mnie czy nas na dany program stać czy nie. 500 plus pojawiło się na tyle dziko, że nas wówczas stać na niego nie było, można było go sfinansować z dodatkowej kasy z LTE:) Teraz ten program ostro nas zaczyna ciągnąć w dół, ale też nie powiedziałbym, że nas na niego stać:) Myślę, że nie jesteśmy państwem socjalnym, nie mniej państwem, gdzie wielu by chciało by takim państwem było, zarazem nim nie będąc - taki paradoks. Próby tłumaczenia lądują w próżni, w świecie, gdzie każdy kto widział krzywą Laffera uważa się za wolnorynkowca i ekonomistę:)

    Osobiście uważam, iż ciągle nie mamy dokładnej wiedzy o kosztach programu 500 plus, który mi wydaje się bardziej kosztowny niż te 23 mld złotych, obym się mylił, czego dowiemy się dopiero w 2018 roku.

    Pozdrawiam,
    Michał


  • accepted73

    [...]Rafalska co rusz powtarza[...] - powinno być...

  • Gość: [marek_zelinski] *.dynamic.chello.pl

    accepted73

    Tak, wskaźnik zadłużenia chyba najlepiej teraz pokazuje z czym mamy do czynienia. Biorąc pod uwagę czas do końca kadencji i tempo przyrostu długu, PiS będzie (a przynajmniej powinien) być zmuszony do wycofywania się z części obietnic lub cięcia części wydatków.
    Artykuł Hirscha o budżecie jest bardzo dobry. Hirsch świetnie pokazał, że nawet bez wnikania w detale raportowania budżetowego widać że rząd PiS ogranicza, wstrzymuje itp. część wydatków by panować nad deficytem (tzn. nie przekroczyć 3% do PKB). To powinna być obowiązkowa lektura dla czołowych komentatorów życia publicznego. Ten z pozoru prosty artykuł zasługiwał na szeroką medialną reakcję itd.
    O Grecji aż boję się myśleć. :-). Wciąż czerpię z głębokich pokładów własnej naiwności i wierzę, że ktoś w PiS trzyma rękę na pulsie. Nie ma co jednak ukrywać, że zrobiliśmy już kilka kroków na niebezpiecznej ścieżce. Przeglądałem kiedyś makro dane Grecji. Też zaczynało się niewinnie.
    Z całą pewnością PiS przekroczył pewien próg rozsądku. Nasze finanse publiczne nie są gotowe na pogorszenie koniunktury.
    A pani Rafalska? Ech. :-(. Pani Rafalska zaczyna mi przypominać M.Morawieckiego.

    Pozdrawiam
    A tak przy okazji, to zapraszam na mojego facebooka. Występuje w dwóch wersjach: ekonomicznej (widoczny na blogu) i ekonomiczno-prywatnej . Na tej ostatniej też daje linki na część wpisów na blogu. No i oczywiście zawsze miło mi gościć na blogu. Wybór bogaty, można wybrać wszystkie trzy warianty. :-).

Dodaj komentarz

© OPINIE EKONOMICZNE
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci